Już w hotelu…
-Ej, ej źle się czujesz -spytała misia-wszystko ok?
-Nom coś blada jesteś-wyjrzało z kuchni kasieniątko- zrobić
gorącą czekoladę?
-Nie wiem…
-Dobra co jest? Gadaj! Bo jeśli ty nie chcesz czekolady to
naprawdę musi być źle- koleżanki spojrzały na mnie ze współczuciem.
-Hmm? Co? Sorka zamyśliłam się. Naprawdę nic mi nie jest,
tylko jakoś tak… czuję się taka rozbita. Nie wiem co robić i w ogóle… chcę…
chcę…
-Jeść?
-Spać?
-Leżeć na podłodze?
-Schować się pod łóżkiem?- przyjaciółki prześcigały się w
pomysłach, które stawały się coraz głupsze.
-Utopić się?
-Rozebrać się i pilnować ubrań?
-Zdmuchnąć słońce?
-Pocałować księżyc?
-Wieeeeeeeeeeem!!! Będzie sesja-wydarły się chórem i zgodnie
mnie otoczyły. Nie pozwoliły mi się nigdzie schować lecz z miną smutnego pieska
prosiły mnie abym się zgodziła.
-Ha ha ha ha ha. Dobra- nie wytrzymałam i wybuchłam
niepohamowanym śmiechem- gdzie aparat?
-Taaaak- rozległ się okrzyk triumfu- Tutaj, masz, trzymaj,
czekaj zaraz tu wrócimy.
Już po chwili przyjaciółki założyły super odjechane ciuszki
i teraz zastanawiały się w co należy ubrać mnie. Wreszcie po serii kłótni i
szturchań zdecydowały się. Zdjęcia jak zwykle wyszły idealnie. Zawsze takie się
udawały, szczególnie z takimi wdzięcznymi modelkami jak Emila i Kasiek. W końcu
rozweseliłam się do końca, ustawiłam statyw i sama do nich dołączyłam.
-We are gonna dance into the sea all I want is you, you're ma Cherie, ma Cherie, ma
Cherie ooooo, ma Cherie, ma Cherie ooooooooooooo- w całym domu rozlegała się
melodia piosenki.
-Mmmm, co tak pięknie pachnie?-
wymruczałam, budząc się. Nawet nie pamiętałam kiedy zasnęłyśmy. Najwidoczniej
wszystkie trzy leżałyśmy na kanapie, ponieważ wszystko bez wyjątku mnie bolało.
Szybko powędrowałam do kuchni, gdzie krzątała się Kasia.
-Co kuchcikujesz? Daj, pomogę- uśmiechnęłam się.
-Heh to miały być placki z nadzieniem
ale nie wiem czy coś z nich zostanie.
-Czemu?- zdziwiłam się.
- Znając ciebie zjesz połowę ciasta
zanim zdążymy je usmażyć-zachichotała.
-Ale to jest takie pyyyszne- powiedziałam
robiąc głupią minę-nie potrafię się powstrzymać.
-Patrzę na was z pogardą-oznajmiła
śmiejąc się Emila i wkroczyła do kuchni pewnym krokiem.
-O nie teraz to na pewno nic już nie
zostanie- zajęczała Kaśka smażąc kolejnego placuszka.
-Daj to, znowu spalisz- wyszczerzyła się
mika i odebrała jej patelnię.
- Nadzienie gotowe-oznajmiłam stawiając
na stole miseczki z kilkoma rodzajami marmolady, masą serową, waniliową i
cynamonową, a po chwili przyniosłam też nutellę, syrop klonowy, czekoladowy i karton
soku pomarańczowego.
-No no to dopiero będzie śniadanie-
wymamrotały dziewczyny-kto to wszystko zje?
-My oczywiście, z drobną pomocą.
-Pomocą? Kto jeszcze przyjdzie?
-Kuzyn, przyprowadzi też swoją
dziewczynę, dwóch braci, koleżankę, sąsiadkę i ciotkę z ameryki-odparłam
niewinnie.
Tymczasem koleżanki patrzyły na mnie z
minami Lol, a ja omal nie zaczęłam zwijać się ze śmiechu na podłodze.
-No co?- opanowałam się- żartować nie
wolno?
-Heh, dobre- ema puściła mi oczko i
siadła do stołu.
- Idziemy dziś do parku rozrywki?-
zagadnęłam gdy tylko zdążyłyśmy zjeść.
-A gdzie to jest?
-Och niedaleko niecałe 30 km stąd…-
zawahałam się-ten chłopak, który wczoraj dał mi swój numer, zaproponował to
miejsce, chciał też wziąć ze sobą kolegów i w ogóle.
-A o której mamy tam być-zagadnęła
Emila.
-Koło 16, muszę mu jeszcze odpisać.
-A więc, a więc, a więc…
-Zbieramy się-dokończyła Kasia za
przyjaciółkę-mamy mało czasu.
-Przecież jest dopiero 12, to mnóstwo
czasu-zdziwiłam się
-Nom tak ale musimy się jeszcze spotkać
z … moim kolegą-dokończyła.
-Ach, szybko w takim razie.
2 godziny potem czekałyśmy już gotowe na
,,kolegę’’ Kasi. Jakie było nasze zdziwienie gdy pod hotelem zaparkowało auto w
którym siedziało trzech chłopców, spośród których z dwoma z nich już się spotkałyśmy.
Kierowcą był oczywiście taksówkarz, natomiast siedzenie pasażera zajmował
,,mój’’ chłopczyk. Trzeci cóż, był żeby nie rzec identyczny jak pasażer.
Zastanowiło mnie to. Zdezorientowana spoglądałam na obu. Tymczasem Kasia
zdążyła już zająć miejsce z tyłu, tak samo jak Emilka. Wreszcie płeć męska
zorientowała się o co chodzi i ubrany koszulę w czerwoną kratę chłopak podniósł
się, z uśmiechem zaprosił mnie do samochodu i po chwili wyjaśnił, że to z nim
widziałam się poprzedniego wieczoru. Podróż upłynęła nam bardzo miło,
zdążyłyśmy się lepiej zapoznać z naszymi ,,randkami’’. Już na teren parku
rozrywki każda z nas weszła pod rękę z jednym z nich. Zdecydowaliśmy się na rollercoaster w
pierwszej kolejności. W kolejce
zostaliśmy jednak rozdzieleni i parami, usiedliśmy w innej kolejce. Jazda była
diabelska przez całą drogę piszczałam więc mogłam bezkarnie trzymać towarzysza
za rękę. Po chwili jednak uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie znam jego
imienia. Usiłując pokonać pęd powietrza wykrzyczałam: - Jak masz na imię?
Początkowo spojrzał na mnie jak na głupią, jednak sekundę później roześmiał się
i powiedział: -Matthew. Nadal jednak intensywnie się na mnie patrzył,
wreszcie zrezygnowany, z uśmiechem na twarzy spytał: -A ty? Natychmiast zrobiło mi się głupio,
zarumieniłam się.
- Marlena.
-Wyjątkowo.-spojrzał mi w oczy-naprawdę.
W tej samej chwili przejażdżka skończyła
się i z przeciwnej strony nadjechały wagoniki z Kasią i Milą.
-A koledzy?- wskazałam na chłopców i
dziewczyny którzy właśnie wysiadali. Matthew pacnął się w czoło.
-Dureń ze mnie. T o jest Harry-machnął w
stronę bliźniaka-a ten tutaj łoś to…
-Logan-przerwał mu on sam.
-Logan?- zdziwił się Mat
-Nom, tak- wyszczerzył się nasz kierowca
i mrugnął do Kaśki.
-Co teraz?
-Diabelski młyn, czarna mamba, bonanza, muczaro,
rollercoaster, i wszystko inne po kolei-wyrecytowała mikusia- idziemy.
I pobiegła. Harry ruszył za nią, a potem
cała nasza reszta. Do późnego wieczoru zdążyliśmy odwiedzić wszystkie rozrywki,
byliśmy już zmęczeni, przemoknięci od spływu pontonami ale bardzo zadowoleni.
Wróciliśmy już do Londynu, Kasia, Emila, Harry i Logan poszli do hotelu. My
natomiast wybraliśmy się na spacer. Matthew zaprowadził mnie w piękne miejsce,
skąd widać było gwiazdy. Usiedliśmy na trawie i rozmawialiśmy. Wreszcie zapadła
niezręczna cisza. Odwróciłam wzrok, dłuższy czas patrzyłam na tańczące w
angielskich oknach światła. Poczułam, że Matthew przysunął się bliżej,
odwróciłam głowę i spojrzałam wprost w błyszczące oczy chłopaka. Był tak
blisko, czułam jego delikatny oddech na swojej skórze. Uśmiechnął się delikatnie, zbliżył swoją
twarz do mojej. Pragnęłam tego, zbliżyłam się jeszcze bardziej i zamknęłam
oczy. Jego ledwie wargi musnęły moje, poczułam jak przyciąga mnie do siebie i
naraz odskakuje. Jak echo usłyszałam mrożący krew w żyłach krzyk... a naraz
potem donośny śmiech zbliżającej się grupki ludzi. Zniszczyli nam cały nastrój,
ta chwila miała być taka piękna. Mat skrzywił się.
-Odprowadzę cię-wyszeptał, po czym wstał
i pociągnął mnie za rękę- muszę już iść.
-Niech będzie-zdobyłam się na smutny
uśmiech.
-Hmm no więc oglądaliśmy film, to chyba
była komedia, szczerze to już sama nie wiem. Zajęłam się rozmową z Harrym.
Śmialiśmy się z podobnych przyzwyczajeń znajomych, żartowaliśmy i wtedy
rzuciłam w niego poduszką. Oburzony powiedział, ze przykro mu ale musi zrobić
to samo. W tym czasie ja zerwałam się z kanapy i uciekałam do sypialni. Tuż
przed łóżkiem załapał mnie wpół wrzeszcząc: - Ha ha ha ha ha, teraz jesteś
moja, żebym cię wypuścił musisz się wykupić. Nie wyhamował jednak na śliskiej
podłodze i oboje padliśmy na pościel. Niewiele myśląc zaczęłam go łaskotać a on
odpłacił się tym samym. Wreszcie gdy już zdał sobie sprawę, że ze mną nie da
się wygrać, objął mnie wpół, unieruchamiając mi ręce.
-Puść mnie.
-Nie mogę.
-Czemu?
-Bo sama musisz się uwolnić z pułapki.
-Jesteś tego w 100 procentach pewien?
-Tak, nie masz innego wyjścia.-oczy miał
roześmiane. Nie potrafiłam się powstrzymać przed droczeniem z nim.
-Będziesz tego żałować-wyszeptałam.
- Nie-odpowiedział z przekorą i
przekręcił się tak że teraz leżeliśmy na boku. Ja natomiast wbrew moim
przekonaniom i tym co myślałam, nie dając sobie ani Harremu czasu do myślenia,
szybko zbliżyłam się i pocałowałam go. Zaskoczyło go to, ale odwzajemnił
pieszczotę. Po chwili jego uścisk się rozluźnił, a ręką gładził moje plecy.
Przygarnął mnie bliżej i przeniósł na się plecy, tak ze teraz to ja na nim
leżałam. Wsunęłam dłoń w jego loki i zbliżyłam się jeszcze bardziej. Pocałunek
stał się bliższy, rozchyliłam wargi, Harry zrobił to samo, wysunął język. Był
taki czuły i namiętny. Gdy wreszcie odsunęliśmy się od siebie, zmieszana
spojrzałam mu w oczy.
-Umiesz przekonywać-rzekł z powagą.
-Wiem-zdobyłam się na leciutki uśmiech-
nie wiem tylko czy powinnam była…
Tymczasem, też w hotelu
-Zmień to!
-Ciemu?
-Bo chcę horror… i nie lubię nie
śmiesznych komedii.
-A może jednak?- Kasia droczyła się z
Loganem.
-Jak ładnie poprosisz…
-Nie umiem.
-Nie?
-Naprawdę, nigdy nikt mnie do tego nie
przekonał.
-A gdybym to był ja?
-Hmm, to zależy.
-Od czego?
-Od tego czy umiesz to robić.
-Chcesz się przekonać? Nawet dam radę
nauczyć ciebie.
-Mnie? No com ty. Niemożliwe- zaśmiała
się Kasia.
-Ah tak?- Logan porwał ją na ręce i
mocno trzymał.
-Ej co robisz, spadniemy…
-Nie przesadzaj umiem jeszcze chodzić po
schodach.
-Tak, tak, tak ale
-Hmm?- chłopak spojrzał mi w oczy i
niewątpliwie zarumieniłam się.-Umiesz pływać?- wypalił ni z tego ni z owego.
-Tak- zawahałam się-a czemu pytasz?
-Zobaczysz-wyszczerzył się wkraczając do
ogromnej sali z basenem.
-O nie, nie odważysz się. Nie zrobisz
tego prawda?- Kasia spojrzała na niego wystaraszona.
-Oho widać że jeszcze mnie dobrze nie
znasz.-Logan stanął na krawędzi basenu.-To jak? Może jednak horror?
-Nie, nie zgadzam się na horror-
niewiele myśląc zaprotestowałam otwarcie i w tym momencie poczułam ,że lecę.-
Nieeeeeeeee!
-A więc niech będzie komedia-
zachichotał Logan. W tym momencie wpadłam do wody, zdążyłam jednak złapać nogę
prześladowcy, dzięki czemu i on stracił równowagę i też wylądował w wodzie.
-I kto się teraz śmieje?- wykrztusiłam
wynurzając się na powierzchnię.
-Kasiu…- jago głos zrobił się
podejrzanie miły i słodki, zbyt słodki.
-Taaaaak?- spytałam ostrożnie.
-Zamorduję cię za to!- i rzucił się w
moją stronę. Byłam na szczęście przygotowana i uniknęłam jego rąk.
-Najpierw mnie złap!- zaśmiałam się i
odpłynęłam.
Marli jak zwykle jest świetnie :D
OdpowiedzUsuńi żeby tak Harrego sklonować ? zawalisty pomysł
dziewojo tak czymaj ! :D
P.s a kto to jest Logan ?
pzdr:* 'A'