Zayn
-No tak, można się było tego spodziewać. Zabawa w kotka i
myszkę… Cóż takim dziewczynom to się nigdy nie nudzi pomyślmy, na które piętro mogła
zjechać… Załóżmy, ze na połowę…- pomrukiwałem sam do siebie jak jakiś
psychicznie chory człowiek. No tak ale jak laska mnie zostawiła… Nie.
Zaprzeczyłem sam sobie ona wróci. Ja ją znajdę nie pozwolę jej odejść. Moje myśli
galopowały z zawrotną prędkością. W głowie już tworzył się plan, moje marzenia,
pragnienia, to co bym zrobił, jak bym całował Kasię gdybym tylko ją spotkać.
Nie znałem smaku jej ust. Nie poczułem słodyczy jej dotyku. A tak, tego
pragnąłem. Zatopić się w niej, rozpłynąć w rozkoszy pocałunków, dotyku dłoni.
Poczuć dreszcz podniecenia spowodowany drażniącym dotykiem jej delikatnych
dłoni na mojej skórze. Drżeniem, które następowało gdy zsuwałem dłonią do jej
plecach, łopatkach, obojczyku, skórze brzucha. Pragnąłem poczuć miękkość jej
warg na ustach. Być z nią, żyć jej obecnością, wdychać jej zapach… Zayn ogarnij
się, co ty dajesz chłopie. Usiłowałem się oprzytomnić. Te myśli powędrowały
daleko, bardzo daleko, nie chciałem aby powędrowały dalej. Nie chcę odczuwać
zawodu, gdyby coś nie wyszło… Gdyby to wszystko się popsuło. Zrezygnowany i
powoli zmęczony własną osobą wyskoczyłem z windy. Stanąłem za pobliską doniczką
z dużą, hodowlaną palmą i czekałem. Tak jak przewidywałem moja ofiara już po
chwili wyłoniła się zza drzwi. Gdy powolnym krokiem minęła moją kryjówkę, złapałem
ją jedną ręką w pasie unieruchamiając ruchy rąk, a drugą zatkałem jej usta. Ze
zdziwienia Kasia wydała jedynie piskliwe mruknięcie. Nie zdążyła zobaczyć kim
jest oprawca. Bez jej najmniejszego oporu zaprowadziłem ją do windy. Chwilę
potem prowadząc dziewczynę, weszliśmy do najbliższego apartamentu.
- Bez wygłupów-wychrypiałem. Dziewczyna nieprzytomnie
kiwnęła głową. Tym razem delikatnie
przytrzymując jej nadgarstki, obróciłem ją ku sobie. Naraz ujrzałem
bezgraniczne zdziwienie malujące się na twarzy dziewczyny, potem złość i wreszcie
strach. Zmarszczyłem brwi. Nie tak miało być. Zachichotałem.
- Chyba się mnie nie boisz co?
Kasia spojrzała na mnie smutno, potem jej twarz
rozpromieniła się. Przytuliłem ją do siebie. Puściłem ręce Kasi, moje dłonie
powędrowały na jej plecy, zsunąłem je do linii spodni. Delikatnie odsunąłem się
i spojrzałem jej w oczy. Dziewczyna uśmiechnęła się subtelnie i delikatnie
przechyliła twarz. Zbliżyłem się. Poczułem jak serce mocniej mi zabiło. Nasze
usta dzieliły jedynie milimetry ale wahałem się. Może ona tego nie chciała? W
tym czasie Kasia zarzuciła mi ręce na szyję i dotknęła moich warg.
Kasia
Na początku
całowaliśmy się delikatnie. Lekko muskając się ustami. Jego ręce znalazły się
na mojej tali i przyciągnął mnie do siebie. Moje ręce owinęły mu się na karku,
a palce wplotły się w jego włosy. Z czasem nasze warg zaczęły ze sobą w spół
pracować, całowaliśmy się coraz namiętniej. A ja chciałam żeby ten pocałunek
trwał wiecznie. Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. Odpłacił mi
tym samym po czym wsunął język w moje rozchylone usta. I nagle oderwaliśmy się
od siebie. Oboje ciężko oddychaliśmy. On jednak mnie nie puścił. Przytuliłam
się do niego i położyłam głowę na jego ramieniu. Gładził mnie po włosach jedną
ręką, drugą cały czas mnie trzymał, jak gdyby bał się, że ucieknę. Ale nie
zamierzałam tego zrobić. Miałam dość powstrzymywania się .Chciałam żyć chwilą i
nie martwić się o konsekwencje. Chciałam być z nim tu i teraz. Chciałam go
czuć, jego dotyk, jego oddech. Zbliżyłam się ponownie. Całując go, skupiałam się tylko na tym, żeby nie zapomnieć
oddychać…
Heh tym razem troszeczkę Kasi i Zayna :D
Wszyscy inni będą w następnych...
Miłego czytania ;)