środa, 9 maja 2012

Rozdział 6


Emila
No tak, znowu sama, sama pośród tej całej kochanej zgrai popierdzieleńców. Marlena się nie liczy, nie egzystuje obecnie na naszej ziemskiej orbicie międzyplanetarnej dziewczyn. Jednym słowem zakochana. Kasia się gdzieś wyniosła. Sorry poprawka, wyciągnęła Zayna (chyba) na zewnątrz.  Dobrze więc tylko, że  Harry był ze mną. A przynajmniej był blisko. Za blisko, o wiele bliżej niż się mogłam spodziewać. Wszyscy siedzieliśmy na jednej sofie oglądając jakąś głupawą komedię, jakimś cudem wszyscy się na wypoczynku mieścili. Wszyscy z wyjątkiem Harrego. A ponieważ jak on sam oznajmił jest on Harry Styles i nie będzie on opuszczał przyjaciół w tak  wzruszającej chwili, bez słowa naszego sprzeciwu, wpakował się nam na kolana. Cóż, być może i był ciężki, tak odrobinę. Ale to był słodki ciężar.
-Emi…
-Hmm?
-Twoje włosy są takie miękkie, wiesz?- wyszeptał loczek, bawiąc się kosmykiem moich ciemnych włosów. Mimowolnie spojrzałam w dół i zarumieniłam się. Chłopak uśmiechał się zadziornie. Nie no to było niesprawiedliwe. Jak można spotykać tak przystojnych chłopców tak daleko od miejsca zamieszkania??? Grrr. Ja coś jeszcze wymyślę, zobaczycie. Schyliłam się w stronę Harrego. Oczekiwał pocałunku, na pewno. Widziałam to po wyrazie jego twarzy. Hmm, tak miał miękkie usta. Zanim jednak nasze wargi się zetknęły, moje dłonie delikatnie powędrowały w stronę brzucha Hazzy. Nie mogłam się powstrzymać….  połaskotałam go. Naraz wzdrygnął się i spadła z naszych kolan. O tak tego się nie spodziewał. Tym razem na pewno go zaskoczyłam. Emocje temu towarzyszące były niesamowite. Cóż to za satysfakcja, zaskoczyć samego Harolda. Chłopak powoli podniósł się z podłogi. Przeniósł wzrok na mnie, jego niesamowicie zielone oczy błyszczały złowrogo. O nie pomyślałam.
-He He, czy coś się stało?- spytałam niewinnie. Harry  łypnął  na mnie okiem.
-Kara-wysyczał.
-Com?- zdziwiłam się.
-Kara!!!-wrzasnął i rzucił się na mnie. Jedną dłonią złapał oba moje nadgarstki, drugą przytrzymał stopy. Przerzucił mnie na plecy i poniósł. Spanikowana ugryzłam go w ucho. Harry syknął.
-Nie tak mocno, to boli.
-Wiem, miało boleć. Puść mnie.
-Nie mogę- wymruczał.
-Dlaczego- zdziwiłam się.
-Bo nie wiesz gdzie jest klucz.-Zachichotał. Przekręcił kluczyk w drzwiach, schował go gdzieś do kieszeni spodni. Wreszcie położył mnie na łóżku i spojrzał wyczekująco. Błysnęły białe zęby.
-A teraz przeproś-zagroził.
-Nie umiem-zaśmiałam się.
-To cię nauczę-mruknął, nadal przytrzymując moje nadgarstki, uniósł moje dłonie nad głowę. Położył się na boku i zbliżył się do mnie. Drugą ręka przycisnął mnie do siebie, tak jakbym już nigdy nie miała się od niego odsunąć. Wpił się w moje wargi, całował namiętnie. Delikatnie przesunął ręką po moich plecach, zadrżałam. Jego dotyk był delikatny, kojący, a jednocześnie na każdym centymetrze ciała czułam iskierki, których nie sposób było opisać. To było takie pociągające. Wreszcie delikatnie puścił moje dłonie. Wsunęłam rękę w jego loki. Drugą zatrzymałam na karku. Przekręciłam się tak, ze teraz to ja na nim leżałam. Delikatnie przesunęłam dłonią po jego ciele. Harry nadal mnie całując zadrżał nieznacznie, uśmiechnęłam się pod nosem. Dotknęłam dłonią jasnych spodni na wysokości bioder, wsunęłam dłoń do kieszeni na pośladkach. Harry wymruczał:
-Słodki ciężar z ciebie wiesz? Zachichotałam. Zaledwie kilka minut temu sama tak o nim myślałam. Ciekawe. Nadal oddając pocałunki jeszcze bardziej wtuliłam się w chłopaka.

Harry
Wyglądała tak pięknie z tymi rozsypanymi na twarzy włosami, roześmianymi oczami, subtelnym uśmiechem. Taka zmysłowa, błądząc delikatnymi dłońmi po moim ciele. Zastanawiałem czy mogę sobie pozwolić na to samo co ona. Czy to by jej nie przeszkadzało? Czy mój dotyk sprawiłby jej przyjemność? Czy nie byłaby na mnie zła? Słodkie, kształtne usta coraz to bardziej zachęcały do pocałunków. Oddawały je z namiętnością, z… chęcią. Emila uśmiechnęła się. Przebiegłem dłońmi po jej plecach. Delikatnie drgnęła, zmrużyła oczy. Uśmiechnęła się. Wyglądała tak kusząco…  tak nieziemsko. Zsunąłem dłonie na jej tyłeczek, nie mogłem się powstrzymać. Zmarszczyła brwi. Delikatnie wysunęła swoje ręce spod moich pleców. Uniosła się. Z tajemniczym uśmiechem usiadła na łóżku. Czyżby była urażona  za to co zrobiłem? Po chwili jednak bez ostrzeżenia położyła się na moim torsie. Z zagadkową miną zakręcała mi loczki na palcu, ciągle patrząc mi w oczy. Czekała na coś. Czekała na moją reakcję. Na mój ruch. Przytuliłem ją mocniej do siebie, całowałem tak jakbym już nigdy w życiu nie miał pocałować żadnej kobiety. W tej chwili, w tym momencie, nawet nie potrafiłaby sobie wyobrazić jaką słodyczą się ze mną dzieliła, jaką radością mnie obdarowywała. Szczęściem była sama jej obecność ale jej dotyk… ale pozwolenie na dotykanie jej miękkiej, delikatnej, opalonej skóry, dotykanie jej samej wprawiało mnie w euforię. Zatopiłem dłonie w jej jedwabistych czarnych włosach, zsunąłem na plecy. Nadal całując wsunąłem ręce pod koszulkę dziewczyny. Gorąca skóra jej opalonych pleców była czymś niesamowitym w dotyku… Uśmiechnąłem się, z zapędu zrobiłem jej malutką malinkę na szyi… Emila spojrzała na mnie uważnie. Jej twarz wyrażała mieszaninę różnych emocji. Strach, radość, żal i przyjemność raz po raz przebiegały przez oblicze jej twarzy. W pewnym momencie jej oczy zeszkliły się, wbiła mi paznokcie w plecy, a potem mnie odepchnęła. Podbiegła do drzwi i otworzyła je… Drzwi trzasnęły. Kluczyk z mojej tylnej kieszeni spodni zniknął w oczywiście logiczny i tajemniczy sposób. Natomiast szczęście i radość które przed chwilą królowały w tym pomieszczeniu odeszły. A zostało po nich jedynie rozczarowanie, mętlik i miliony myśli na sekundę które przebiegały wszystkie naraz przez moją głowę…
Cóż... następny rozdział za mną...
Mam nadzieję że spodobał wam się wątek Emili i Harrego :D
Pozdro Marli <3

1 komentarz: