poniedziałek, 7 maja 2012

Rozdział 5


Marlena
-Oooooooooooo tu jesteście! Szukaliśmy was-Louis wparował między nas znienacka i wpatrywał się w nas oboje z niemym wyrzutem. Następnie uniósł brwi, odsunął się od nas i przez chwilę obserwował nas z daleka. Zdziwieni spojrzeliśmy po sobie. Tymczasem chłopak wyszczerzył się, wyciągnął mały aparat i zanim zdążyliśmy zareagować pstryknął nam fotkę, a następnie uciekł do hotelu. Matt nadal nie puszczając mojej dłoni rzucił się biegiem za podstępnym paparazzi. W ciągu zaledwie kilku minut znaleźliśmy się na górze przed Louim. Matt z wrednym uśmieszkiem wyrwał mu urządzenie z rąk. Przeglądał zdjęcia, aż wreszcie zdumiony pokazał mi zawartość karty. Była tam cała masa zdjęć moich z Mattem, Kasi z Jamesem( albo też Loganem lub Zaynem), Emili z Harrym było też kilkanaście fotek nas wszystkich razem uchwyconych w najlepszych momentach, a co dziwne nikogo wtedy nie brakowało.
-Ty zrobiłeś te zdjęcia???-uniosłam ze zdziwienia brwi, są świetne.
-Nie, chociaż z chęcią bym to zrobił. To aparat Logana- wyjaśnił.- Tylko te od ta są moim dziełem. Oddacie mi aparat? -spytał z nadzieją.
Zanim zdążyła odpowiedzieć Matt przerwał mi:
-Pewnie, jeśli tylko potem będziemy mogli je skopiować- uśmiechnął się.
-Sam o to zadbam-zachichotał Lou i wbiegł do apartamentu. Matt spojrzał na mnie tymi sowimi zielonymi oczami, mogłam się w nie wpatrywać bez końca. Gęste ciemne loki były trochę roztrzepane, uśmiech nie schodził mu z twarzy. Czerwona koszula w kratę dodawała mu uroku. Jak to możliwe żeby być takim przystojnym? pomyślałam. Chłopak zbliżył się. Serce zabiło mi szybciej, uspokój się! skarciłam się w duchu, to przecież zwykły chłopak. Ale jaki przystojny…  do kończyłam po chwili. Matt był tak blisko, schylił głowę, objął mnie w pasie, przytulił. I w tym samym momencie poczułam jak unosi mnie do góry. Z zaskoczenia nie zdążyłam zareagować…

Kasia

-Ej ej ej ej ej chłopaki zaraz, spokojnie , poczekajcie, chwilkę jeszcze. Dosłownie sekundę.-Zniknęła w pobliskim pokoju, a po chwili znów wychyliła głowę- Spokój ok?- i zniknęła.  Jeju jak ja mam to wszystko ogarnąć?  Nie nadążam. Logan, James, Zayn. Którego omal nie pocałowałam? Wszystkich trzech miałam ochotę uśmiechnęłam się po nosem. Ale trzeba wybrać tylko jednego pomyślałam ze smutkiem i zdziwieniem. Trudno czas pokaże.
-Już gotowa?- spytałam Anię. Dziewczyna nieznacznie kiwnęła głową. Karol wyjrzał z łazienki.
-Czekajcie jeszcze sekundę naprawdę już idę-wymamrotał zdenerwowany. Niech będzie. Poczekamy.
-Rusz się-rzuciłam, a chłopak w tej samej chwili wyszedł. Musiałam przyznać, że gdyby nie to że jesteśmy przyjaciółki, już dawno starałabym się go wyciągnąć na randkę. Cóż, Karol miał swój świat, swoje zabawki i poglądy. Typy partnerów też. Westchnęłam. Chodźmy. Niemo skinęłam głową, wyprowadzając gości. Emila usiłowała zachować powagę i opanowanie uspokajając ciągle kolegów. Spojrzała na mnie błagalnie. W tym samy czasie drzwi otworzyły się. Wmaszerował Matt, niosąc przerzuconą przez plecy Marlenę, która widocznie już z rezygnacji nie stawiła oporu. Wszyscy wiedzieliśmy ,że Matt jest bardzo silny, po prostu nie było sensu. Gdy nareszcie opadł na kanapę, uśmiechnęła się.
- Chłopcy to jest Ania, będzie tutaj przez około 5 dni. Niewysoka ciemna brunetka skinęła nieśmiało głową. Cóż według mnie miała kształty, była zgrabną dziewczyną, trochę lepiej zbudowaną od nas. Uwagą przyciągały przede wszystkie jej oczy. Delikatnie podkreślone czarnym eyelinerem zwracały na siebie uwagę, ciemne czekoladowe tęczówki błyszczały. O tak, miała piękne oczy, tylko pozazdrościć. Kolorowa sukienka delikatnie opływał jej ciało. Ania ze zdenerwowania skubała krawędź sukienki tak, że niemal pokazywała swoją bieliznę. Prawdopodobnie nie zwróciła na to uwagi. Wpatrywała się w Nialla. Chłopak najwidoczniej to zauważył bo uśmiechał się ironicznie. Już gdy zobaczył ją po raz pierwszy wyszeptał mi że jakoś jej nie lubi, przeraża go. Po tym jak wyrwałam się z zamyślenia zrobiłam chyba dziwną minę. Zayn spojrzał na mnie kusząco ciemnymi oczami i mrugnął. Zanim coś powiedziałam zniecierpliwiony Karol wyskoczył z impetem na środek salonu i wywrzeszczał
-A ja jestem Karol ludziska!!!-chłopaki zareagowali śmiechem i chórem odparli
-My też. Nie bardzo rozumiałam o co im chodzi ale po chwili zorientowałam się że już zdążyli się poznać. Poznać dosyć blisko najwidoczniej. Nie przerywałam im. Bez słowa chwyciłam (tym razem Zayna) za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia. Tuż za drzwiami chłopak u uśmiechnął się.
-Nie zniechęcili cię jeszcze cudowne trojaczki Malika?- zapytał ze śmiechem.
-Nie, wręcz przeciwnie. Jestem ciekawa…
-Ciekawa???-zdziwił się
-Tak, ciekawa was wszystkich, tego z którym z was czułam się najlepiej, który jest najsympatyczniejszy…- mówiąc to spojrzałam na niego wymownie. To było niesamowite, czekolada w jego oczach niemal zmieniała odcienie. Miałam taką ochotę… chciałam móc wpleść dłoń w jego gęste, czarne włosy, przytulić się… Oj umiał czarować i widocznie zdawał sobie z tego sprawę,  uśmiechnął się kusząco. Objął mnie w pasie i oparł o ścianę. Staliśmy tak oparci wpatrując się w siebie. Jego twarz zbliżał się do mojej, prawie czułam dotyk jego kształtnych warg, gorący oddech ma moim policzku. Delikatnie przechyliłam głowę, tak ze zamiast na moje usta, trafił w policzek. Zdziwiony otworzył oczy. Jego spojrzenie zdawało się  mówić. Czemu? Dlaczego tak zrobiłaś? Odrzucasz mnie?  Zdawał się być urażony moim zachowaniem. Dostrzegłam jednak w jego oczach podstępny błysk. Wtedy jakby nigdy nic powiedziałam:
-Nie ma tak łatwo. I z szerokim uśmiechem wyśliznęłam się z jego rąk. Przez chwilę jego mina wyrażała bezgraniczne zdziwienie, po chwili zainteresowanie, a następnie radość. Ciekawe, ciekawe pomyślałam. Ruszyłam w stronę windy, drzwi zsunęły mu się przed nosem. Byłam ciekawa co zrobi. Jak zareaguje? Będzie mnie szukał? Niebawem miałam się przekonać…

Jakiś taki mały tym razem ale chciałam dodać cokolwiek.
Najwyżej będę pisać częściej ale krócej.
To chyba lepsze rozwiązanie?
A i jeszcze jedno... proszę komentujcie, chciałabym wiedzieć czy to co pisze naprawdę wam odpowiada :D

2 komentarze: